loader

Nielegalny odpad tylko z USA. Z Niemiec czy Francji już nie

Import powypadkowych pojazdów do Polski z UE nie jest w żaden sposób ograniczony i takie pojazdy zazwyczaj nie zostaną uznane za odpad. Jednak auta z USA już nie mają takiej taryfy ulgowej, jak to pokazał nagłośniony ostatnio przykład Chevroleta Bolta.

Problem polega na tym, iż w dokumentach aut sprowadzanych do Polski z USA widnieją tzw. tytuły, na podstawie których ocenia się ich zdolność do ruchu i ewentualne uszkodzenia. Oznaczenia, które definitywnie dyskwalifikują auto przed rejestracją w Polsce to np. “junk”, “waste” czy “for parts only”.

Jak się okazało w przypadku Chevroleta Bolta tytuł “salvage” z dopiskiem “non registerable” również okazał się być pechowy, choć auto nie miało poważnych uszkodzeń i jak najbardziej nadawało się do naprawy i ponownego dopuszczenia do ruchu.

Uszkodzone auta z UE to nie odpad…

Natomiast w przypadku pojazdów z krajów UE w dokumentach nie ma żadnych tytułów czy wzmianek opisujących stan techniczny pojazdu.

Np. niemieckie badanie stanu technicznego TÜV nie jest dokumentem wymaganym bezwzględnie przy imporcie do naszego kraju. Jeżeli auto nie ma ważnego badania, bo np. jego stan techniczny na to nie pozwolił, bez problemu wjedzie do Polski, zostanie naprawione i zarejestrowane.

Urzędnicy dopuszczają pojazd do rejestracji na podstawie badania technicznego wykonanego w Polsce, które auto mogło przejść już po wykonaniu solidnych napraw!

“Oznacza to pewne dysproporcje w ocenie stanu technicznego pojazdów w zależności skąd one pochodzą” – twierdzi Piotr Korab CMO i analityk autobaza.pl.

Dodajmy jeszcze, że przed naszym wstąpieniem do UE w 2001 roku obowiązywały przepisy, które nie były tak łaskawe jak obecne i nie pozwalały na wwożenie niesprawnych aut do Polski bez względu na to skąd one pochodziły.

Wtedy każdy uszkodzony i niesprawny samochód, który nie był w stanie odpalić czy wjechać samodzielnie do naszego kraju uznawany był za odpad. Odpady więc do nas nie przyjeżdżały…

Czytaj dalej
Następna strona
O autorze