loader

Fałszywe informacje mogą zabić?

Tak – fake news może zabić. Na przykład wtedy, gdy pod jego wpływem ktoś odstawi leki, zrezygnuje ze szczepienia ochronnego lub podejmie inną decyzję mającą wpływ na jego zdrowie. Wiedzą o tym lekarze i naukowcy, w związku z czym nie tylko ostrzegają przed dezinformacją, ale i podpowiadają, jak się przed nią bronić.

 

Biolog dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, podczas rozmowy online z portalem Fake Hunter przypomniał casus Zambii z 2002 roku, której prezydent uległ fałszywemu twierdzeniu o trującym charakterze żywności wytworzonej z udziałem technologii genetycznie modyfikowanych organizmów i w związku z tym odmówił przyjęcia konkretnej pomocy żywnościowej (w postaci amerykańskiej kukurydzy) w sytuacji, gdy milionom obywateli jego kraju groziła śmierć głodowa, z powodu katastrofalnej suszy.

 

 

“Tygodnik >>The Economist<< artykuł na ten temat zatytułował: >>Better dead than GM-fed<<, czyli >>Lepszy martwy niż karmiony żywnością GMO<<” – przypomniał biolog.

 

 

Niestety, to niejedyny przykład zabójczej mocy dezinformacji. Na początku obecnej pandemii wielu Irańczyków uwierzyło w fake newsa o tym, że alkohol leczy zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Tego rodzaju „kuracja” doprowadziła do wielu zgonów i hospitalizacji w Iranie. Z kolei lekarka, specjalistka medycyny rodzinnej z Wrocławia, Anna Krzyszowska-Kamińska miała pod swoją opieką pacjentów, którzy pod wpływem nieprawdziwych wiadomości odstawiali na przykład leki na nadciśnienie, ryzykując tym samym udar lub zawał serca, a także takich, którzy zrezygnowali ze szczepienia.

 

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy byliśmy świadkami i odbiorcami bezprecedensowego zalewu teorii spiskowych i fake newsów dotyczących nowego koronawirusa, pandemii oraz szczepień ochronnych. Światowa Organizacja Zdrowia nazwała to zjawisko infodemią.

 

Chodzi na przykład o „doniesienia” sugerujące, że rzekomo szczepionki mRNA powodują bezpłodność, albo że nowy koronawirus nie jest wcale groźniejszy od wirusa zwykłej grypy, a cała ta „plandemia” jest „wymysłem” lub też spiskiem, służącym realizacji różnych niecnych celów (m.in. wszczepienia ludziom mikroczipów, depopulacji świata etc.).

 

 

“Fake newsy mają pewne charakterystyczne cechy, które powinny wzbudzić naszą czujność. Po pierwsze, gdy się o czymś nowym dowiadujemy, musimy zwrócić uwagę na źródło informacji, sprawdzając, czy jest kompetentne, dobrze znane. Po drugie, sygnałem ostrzegawczym powinien być nazbyt emocjonalny lub sensacyjny ton jakiejś informacji. Po trzecie, warto zadać sobie pytanie, czy ktoś może odnieść jakieś wymierne korzyści, np. finansowe, na upowszechnianiu danej informacji. Generalnie, dobrze jest więc zawsze podchodzić do nowych informacji krytycznie, z pewną dozą sceptycyzmu i starać się je zweryfikować, np. przy pomocy serwisów fact-checkingowych, a najlepiej u swojego lekarza, w przypadku informacji dotyczących zdrowia” – radził dr hab. Piotr Rzymski.

 

 

Kto i w jaki sposób może zarabiać na teoriach antyszczepionkowych? Na przykład, jak wskazuje sierpniowe wydanie naukowego czasopisma „The Lancet Infectious Diseases”, powołując się na raport Centre for Countering Digital Hate, do beneficjentów fake newsów dotyczących szczepień można zaliczyć m.in.… producentów suplementów oraz firmy z szeroko pojętego przemysłu „wellness”, oferującego różnego rodzaju alternatywne zabiegi i sposoby na utrzymanie zdrowia. Z kolei platformy mediów społecznościowych – zdaniem tego periodyku – nie kwapiły się w pierwszym roku pandemii do szybkiego ograniczania zasięgu ruchów antyszczepionkowych ze względu na olbrzymi potencjał reklamowy, jaki generują ich followersi i przekazy.

 

 

“Fake newsy w prosty i atrakcyjny sposób opisują rzeczywistość, podczas gdy nauka jest dużo bardziej złożona i trudna do zrozumienia. Do tego na wyniki rzetelnych badań naukowych zwykle trzeba długo czekać. Dlatego, niestety, prawdziwa wiedza zwykle jest o krok za fake newsami, tym bardziej, że fake newsy często grają na emocjach odbiorców, głównie na ich strachu, a także zawierają różne formy manipulacji” – mówiła Anna Krzyszowska-Kamińska.

 

 

Eksperci dość zgodnie ocenili, że najbardziej podatne na dezinformację, szerzącą się głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych, są osoby młode, które później, często w dobrej wierze, przekazują fake newsy swoim bliskim, w tym także rodzicom i dziadkom, skłaniając ich do podejmowania nieracjonalnych lub groźnych dla zdrowia decyzji, np. o zaprzestaniu stosowania jakiegoś konkretnego leku lub rezygnacji ze szczepienia.

 

 

“Z powodu dezinformacji muszę poświęcać dość dużo czasu na rozwiewanie wątpliwości pacjentów i odpowiadanie na najróżniejsze, dziwaczne czasem pytania” – mówiła Anna Krzyszowska-Kamińska.

 

 

Dr hab. Piotr Rzymski zauważył, że na fake newsy nie są całkiem odporni nawet pracownicy naukowi czy studenci kierunków takiego rodzaju jak biologia czy medycyna. W ich przypadku „haczykiem”, na który dają się złapać, są m.in. wplecione w fake newsy naukowe terminy, z którymi wielu z nich dawno już nie miało do czynienia. Co ciekawe, za najbardziej niebezpieczną dezinformację uważa się tę, która zawiera ziarna prawdy.

 

1 2

O autorze