Opis programu
Po otwarciu rynek był słaby, choć nie można było powiedzieć, że przeważała podaż. Nie było po prostu chętnych do zawierania transakcji, a WIG20 osunął się pod własnym ciężarem do najniższych poziomów z wtorkowej sesji. Po powrocie z lanczu inwestorzy wzięli się do pracy i podciągnęli indeks o 20 punktów, dzięki czemu w skali całego dnia wyszedł on na niewielki plus. Ot i cała sesja. Dla porządku warto odnotować, że indeks blue chips warszawskiej giełdy zanotował dziś najwyższe (drugi raz z rzędu) zamknięcie od sierpnia 2008 roku, ale ponownie nie zdołał wybić się z łagodnie nachylonego kanału wzrostowego. Dziś emocjonowano się kolejną porcją danych makro z USA. Według ADP liczba miejsc pracy w sektorze prywatnym w USA skurczyła się o 84 tys. etatów. Agencje prasowe podkreślają, że to najmniejszy spadek od marca 2008 roku, sceptycy zauważają, że analitycy oczekiwali spadku głębszego - do 75 tys. W piątek swoje dane o kondycji rynku pracy w Stanach przedstawi rząd USA. Ponadto podano dziś - po tygodniowej przerwie - informacje o dynamice liczby kredytów hipotecznych. W tygodniu międzyświątecznym ich liczba spadła o 22,8 proc., a w kolejnym wzrosła o 0,5 proc. Warto dodać, że obserwowany spadek dotyczy przede wszystkim kredytów refinansowych, co należy wiązać ze wzrostem rynkowych stóp procentowych w ostatnich tygodniach. Natomiast liczba wniosków o kredyty na zakup nieruchomości nadal rośnie, choć powoli. Cena ropy naftowej wzrosła dziś do 82,4 USD za baryłkę, to jest do najwyższego poziomu od października 2008 roku. Jednak na tym siły kupujących się wyczerpały i po południu kurs spadł o dolara. Złoto natomiast podrożało dziś o 1,4 proc. i kosztuje już 1135 dolarów za uncję, czyli najwięcej od połowy grudnia. Od grudniowego dołka notowania złota wzrosły już o 52 dolary. Miedź natomiast nie ma za sobą żadnego dołka. Jej notowania wzrosły dziś o kolejne 2,5 proc. i są najwyższe od sierpnia 2008 roku. Brakuje im 16 proc. do osiągnięcia najwyższej ceny w historii (dla porównania ropa, aby osiągnąć rekordowy poziom musiałaby niemal podwoić obecną wycenę).Dzisiejsza sesja była znacznie mniej ciekawa od dwóch poprzednich. Obroty stopniały do miliarda złotych (przed końcowym fixingiem), a dzienne wahania zamknęły się w 20 punktach.
Euro podrożało dziś o 0,1 proc., a rozpiętość wahań sięgała jednego centa. U nas złoty tracił na wartości, choć zmiany nie były znaczące. Za dolara płacono 2,848 PLN czyli o 0,2 proc. więcej niż we wtorek. Euro podrożało o 0,1 proc. do 4,095 PLN, a frank zyskał 0,4 proc. do 2,765 PLN. Można odnieść wrażenie, że czym bardziej radykalne poglądy na temat przyszłości notowań walutowych są prezentowane w mediach, tym mniejsze są rzeczywiste wahania kursów (dla przykładu większość z ostatnich pięciu miesięcy euro spędziło pomiędzy 4,10-4,20 PLN).
Pozostałe filmy użytkownika
- Hossa na złość...
- autor: openfinance
- dodano: 2012-01-17
- Na giełdach bez emocji
- autor: openfinance
- dodano: 2012-01-16
- Grecki dług znów straszy...
- autor: openfinance
- dodano: 2011-05-10
- Nieoczekiwany powiew hossy
- autor: openfinance
- dodano: 2011-04-20
- Giełdy rosną bez entuzjazmu
- autor: openfinance
- dodano: 2011-04-19
